Close

MACIEJ BIAŁEK

NIEWIDOMY ODBIORCA KULTURY

20151031_212346

Chciałbym, aby do jednego filmu było dostępnych kilka różnych audiodeskrypcji. Osoby, które je wykonują mają różną wrażliwość. Każda z nich zwróci większą uwagę na coś innego opisując warstwę wizualną. Tak właśnie było, gdy oglądałem film „Carte Blanche”, w którym byłem pierwowzorem głównego bohatera. Najpierw dwa razy oglądałem w wersji bez audiodeskrypcji, gdzie obraz opisywała moja żona i mój kolega. Potem w wersji z opisem obrazu odczytywanym przez profesjonalnego lektora. Za każdym razem było to inne doznanie.

Lubię oglądać filmy, ale ze względu na skromny zasób dostępnych wersji dla niewidzących, oglądam je zwykle w wersji klasycznej, gdzie audiodeksryptorami są „na żywo” moi bliscy. Zwykle wersje z audiodeskrypcją oglądam podczas seansów integracyjnych na festiwalach lub pokazach specjalnych. Chciałbym po prostu pójść w weekend ze znajomymi do kina, poprosić w kasie o wypożyczenie odpowiedniego odbiornika i cieszyć się seansem. To jednak z jednej strony problem z odpowiednimi wersjami premierowych filmów, z drugiej strony z infrastrukturą kinową. Trochę nie dziwię się właścicielom kin. Zakup urządzeń do emisji audiodeskrypcji to inwestycja, która długo się zwraca. Nawet przy założeniu, że w ciągu weekendu skorzystałoby z nich kilka osób na różnych seansach. Zachęcałbym jednak do skorzystania ze wsparcia finansów publicznych. Wtedy bardziej można myśleć o tym w kategoriach misji społecznej. 

Nie miałem jeszcze okazji skorzystania z audiodeskrypcji w teatrze. Chętnie wysłuchałbym w tej wersji jednego z moich ulubionych przedstawień „Kolacja dla głupca”. Nie byłem także jeszcze w polskim muzeum, w którym udostępnia się audiodeskrypcję. Myślę, że byłoby dobrze łączyć ją z odlewami eksponatów. Albo przynajmniej pozwolić dotykać tych przedmiotów, które nie ucierpią w kontakcie z dłońmi nielicznych niewidomych zwiedzających. Takich eksponatów, jak elementy zbroi czy meble. Póki co kiedyś potraktowano mnie niemal jak złoczyńcę, kiedy chciałem poczuć fakturę szafy gdańskiej w jednym ze znanych muzeów.

Warto też wspomnieć, że ustawodawca nie pomyślał, że osoba niewidoma może być “widzem” spektakli i filmów kinowych. Wśród miejsc z ulgami ustawowymi dla osób z dysfunkcją wzroku i ich przewodników nie ma prywatnych kin i teatrów. To może trywialnym problem, ale pewnie warto byłoby także pomyśleć o udostępnianiu kultury w tym kontekście.