Close

dr AGNIESZKA SZARKOWSKA

NAUKOWIEC, UNIWERSYTET WARSZAWSKI

IMG_3273

Udostępnianie kultury to zadanie wymagające erudycji i doskonałej znajomości polszczyzny. Aby napisać dobrą audiodeskrypcję, nie wystarczy być osobą widzącą i znać język polski. Nie wystarczy też napisać w skrypcie, że ktoś coś robi czy gdzieś idzie. Audiodeskrypcja wymaga od autora wszechstronnych umiejętności, kreatywnego posługiwania się językiem, rozumienia kodów języka filmowego, a także – w przypadku filmów zagranicznych – znajomości kultury obcej występującej w filmie. Na przykład jeśli audiodeskryptor widzi pojawiający się wielokrotnie w kadrze żółty tramwaj przemykający wśród zabytkowych kamieniczek oświetlonych ostrym słońcem, powinien rozpoznać, że akcja dzieje się w Lizbonie, a w swoim opisie zawrzeć wszelkie wskazówki umożliwiające niewidomym rozpoznanie tego miasta. Mając do czynienia np. z filmem arabskim, przy opisie postaci należy podjąć decyzję, czy posługujemy się słownictwem dokładnie oddającym tamtejszą rzeczywistość – i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w ogóle takie słownictwo znamy. Czy napiszemy w skrypcie: „kobieta w burce”, czy też pominiemy takie terminy, pozbawiając tym samym osoby niewidome szansy obcowania z inną kulturą, czy wreszcie będziemy czerpać z oryginalnej kultury i jednocześnie przystosujemy opis do potrzeb odbiorców polskich, np. „kobieta w burce – stroju zakrywającym twarz”.

Jak radzić sobie z obcą kulturą w audiodeskrypcji? Jak tworzyć audiodeskrypcję do filmów zagranicznych? Jak łączyć ścieżkę lektora ze skryptem audiodeskrypcji? Jak najlepiej opisywać miejsca i osoby? Jak wykorzystać audiodeskrypcję w edukacji? Właśnie tego rodzaju zagadnieniami zajmujemy się w kierowanym przeze mnie Laboratorium Przekładu Audiowizualnego http://avt.ils.uw.edu.pl/ , działającym w Instytucie Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. Prowadzimy również badania napisów, w tym napisów dla niesłyszących oraz badania respeakingu, czyli metody opracowywania napisów na żywo przy pomocy programu do rozpoznawania mowy i przetwarzania go na tekst. Nasze badania staramy się zawsze prowadzić we współpracy z odbiorcami docelowymi, a więc osobami niewidomymi i słabowidzącymi w przypadku audiodeskrypcji, oraz osobami niesłyszącymi, Głuchymi i słabosłyszącymi w przypadku napisów.

Jeśli chodzi o napisy dla niesłyszących, jedną z najbardziej spornych kwestii jest skracanie i upraszczanie dialogów na potrzeby osób Głuchych. Część osób jest zdania, że należy maksymalnie upraszczać język, dokonywać skrótów, unikać archaizmów i stylizacji. Nasze badania wskazują jednak, że odbiorcy lepiej przyjmują jak najdokładniejszy zapis słów bohaterów. Niektórzy z nich częściowo słyszą, inni czytają z ruchu warg. Rozbieżność między napisami a ścieżką dźwiękową może zaburzać płynny odbiór filmu. Oczywiście specyfika napisów polega na tym, że nie zawsze da się zawrzeć w nich wszystkie informacje z dialogu, jednak nadmierne upraszczanie napisów nie daje osobom niesłyszącym szansy na obcowanie z prawdziwą, współczesną polszczyzną, a także jest sprzeczne z ich oczekiwaniami. Sprzeczne z oczekiwaniami niesłyszących okazało się również wykorzystanie emotikonów w napisach – pomysł, który zrodził się, by lepiej oddać emocje bohaterów i ton ich głosu. W przeciwieństwie do Portugalii, gdzie widzom bardzo spodobało się wykorzystanie emotikonów, badane przez osoby niesłyszące w Polsce uznały, że emotikony nie są w stanie oddać całej gamy potencjalnych emocji, a sam opis emocji nie jest w napisach niezbędny, gdyż można te emocje odczytać z kontekstu czy wyrazu twarzy bohaterów.

Bardzo cieszy mnie fakt, że napisów i audiodeskrypcji jest w Polsce coraz więcej. Niestety ich jakość pozostawia niekiedy wiele do życzenia. Na polskim rynku jest mnóstwo kiepskich napisów i trochę słabej audiodeskrypcji. Pomimo łatwo dostępnych zasad dotyczących opracowywania napisów dla niesłyszących, zdarza mi się widzieć napisy niemal we wszystkich kolorach tęczy (zamiast w trzech głównych: żółtym, niebieskim i zielonym), a ich treść i segmentacja urąga wszelkim zasadom. Z kolei adepci audiodeskrypcji starają się zbyt mocno trzymać zasady obiektywizmu i opisują czasem film ujęcie po ujęciu, a nie o to przecież w tym chodzi – film to historia opowiedziana przez aktorów pod okiem reżysera, a zadaniem audiodeskryptora jest odkrycie zamysłu twórców i opowiedzenie tego, co najważniejsze, gdyż wszystkiego opisać się nie da.

Audiodeskrypcji i napisów można się już uczyć zarówno na studiach magisterskich i podyplomowych, jak i na kursach organizowanych w różnych miejscach w całej Polsce. Jeśli ktoś rozpoczyna swoją przygodę z udostępnianiem kultury np. na kursie weekendowym, ważne jest, by zdawał sobie sprawę, że zaledwie otarł się o to zagadnienie i powinien swoją wiedzę pogłębiać. Całe szczęście materiałów na ten temat jest mnóstwo.